czwartek, 17 stycznia 2013

Avis-prolog


   -Fin, dzisiaj twoja kolej!- wrzasnęła mała dziewczynka, trzymając w ręku wiadro z suchym chlebem i resztkami z obiadu. Maia, brunetka o oczkach koloru węgla była najbardziej nieznośna z całego sierocińca. Najmłodsza, rozkapryszona. Co prawda miała małe pole do popisu, bo w całym domu mieszkała tylko czternastka porzuconych dzieci. Państwo Rone wydawali się wszystkim wielkodusznymi ludźmi. Szlachcice i najlepsi przyjaciele Barona litują się nad kobietami, które rodzą dzieci z nieprawego łoża. -Szkoda, że nikt im nie wyjaśnił, iż sieroty to nie służący -pomyślała Fin sięgając po wiadro od pyskatej małolaty.
-Spadaj już.-rzuciła krótko odwracając się do niej plecami.
     Słońce świeciło bardzo mocno. Ciepłe promienie odbijały się od zlodowaciałego śniegu, który mienił się jak diamenty. Posiadłość państwa Rone wyglądała pięknie. Duże okna przybrane brązowymi zasłonami i wielkie drewniane schody, o które wszyscy się potykali. Wieża, na której szczycie mieściła się sypialnia sierot. Tylne wyjście, prowadzące do nieogrodzonego ogrodu, stadniny i lasu. Dziewczyna stanęła na skraju kniei. Odgarnęła włosy sięgając po pierwszy zaschnięty bochenek chleba. Zrobiła niepewny krok w stronę lasu. Gdzieś niedaleko wzbiło się spłoszone stado ptaków, które ze skrzekiem powędrowały ku niebu. Las jest czujny, gdzieś tutaj są. Fin zrobiła następny krok. Cisza. Delikatnie położyła wiadro na śniegu. Cisza. Pewniejszym krokiem ruszyła przed siebie. Odgarnęła ogołocone gałęzie i usłyszała ruch, niedaleko. Zatrzymała się nasłuchując. Czuła jak serce jej podchodzi do gardła, a nogi robią się dziwnie obce. Robiła to wiele razy, jednak za każdym tak samo się bała. Przygryzła wargę. Coś biegnie. Dokładnie słyszała, jak wielkie łapy odbijają się od śniegu. Dźwięk robił się coraz głośniejszy. Nagle nastała cisza. Fin wypuściła powietrze z płuc, nawet nie zorientowała się, że wstrzymuje oddech. Ze stresu przygryzła wargę do krwi. Delikatna czerwona stróżka spływała po jej wydatnych ustach. Głuchą ciszę przerwał błagalny, mrożący krew w żyłach dźwięk. Wycie wilków najbardziej ją przerażało i fascynowało zarazem. Znowu usłyszała rytmiczny dźwięk odbijających się łap o śnieg. Kiedy pomyślała, że się wycofa- było już za późno. Jej wzrok spotkał się ze spojrzeniem błękitnych, dzikich ślepi. Wyglądał pięknie. Szara sierść teraz nastroszona i wielkie obnażone kły. Dawno go nie widziała. Niepewnie rzuciła w jego stronę bochenek chleba, który przeturlał się po śniegu i musnął łapy wilka. Ten powąchał go i zawył kończąc niecierpliwym warknięciem.
-Spokojnie. –szepnęła Fin bardziej do siebie, niż zwierzęcia. Cofnęła się do wiadra i zaczęła wyrzucać z niego resztki –kości, kawałki niezjedzonej cielęciny. Wilk oblizał swoje wargi długim językiem i z niesamowitą szybkością zaczął połykać darowiznę, Dziewczyna uwielbiała na to patrzeć. Jego zęby, takie wielkie i ostre przyprawiały ją o dreszcze.
Sięgnęła po kolejną porcję…
-Nie wydaje Ci się, trochę nierozsądne dokarmiać wilki zamiast psów? –usłyszała głos zza pleców. Męski i nieznajomy. –Nic dziwnego, że te biedaki są takie wychudzone.
Ręka Fin zadrżała, wilk uciekł. Po chwili po całej posiadłości rozległ się jej przeraźliwy krzyk. 
***

Mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca. Jest to dopiero poczatek historii dalszą część postaram sie dodać w weekend :).

6 komentarzy:

  1. Musiałaś przerwać w takim momencie? Podobają mi się takie spokojne prologi z dynamicznym zakończeniem. Opisy wyszły Ci fantastycznie. Oczami mojej wyobraźni widziałam wszystkie ważniejsze elementy.

    Zaraz dodam blog do linków i będę tutaj wpadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej bardzo miło słyszeć coś takiego :D Od razu chcę pisać dalej! Dziękuję Ci bardzo.

      Usuń
  2. No, no, kochana, czemu ja nie wiedziałam że tak dobrze piszesz? Oczywiście jest parę błędów, ale kogo to obchodzi, kiedy tak ładnie opisujesz otoczenie. Robię się podekscytowana :D Takie tam pytania: co to za wilk? Co się stało z Fin? Czemu wydaje mi się, że to męskie imię? xd To ostatnie to żart. W angielskim jest dużo imion-obojniaków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha moja droga Fairlotte zawsze mnie rozbawisz ;D Tak imię Fin to kolejny z moich chorych pomysłów, na chore imiona i nicki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ledwo przeczytałam prolog i już chcę więcej.
    Jestem strasznie ciekawa co się działo dalej, za chwilę przeczytam pierwszy rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, zaczyna się bardzo obiecująco. Intryguje mnie ten wilk ;d
    Już zabieram się za pierwszy rozdział ; ***

    OdpowiedzUsuń